Przypomnijmy sobie obecną propozycję Miasta – zobaczcie tutaj. Zobaczmy też co chce budować Ghelamco i Polski Związek Żeglarski od strony północnej (tam gdzie do niedawna były kluby żeglarskie).
W powyższych podejściach problem polega na niewłaściwych priorytetach projektantów, inwestora, a także miasta. Tak jakby zapomnieli gdzie są, dla kogo tworzą. Dla deweloperów? Dla przyszłych kupców apartamentów i gości hotelowych? Nie.
Trzeba zmienić podejście, wrócić do korzeni, genezy Gdyni, miasta z morza i marzeń
Olimpijskie Centrum Żeglarskie z prawdziwego zdarzenia, a nie pod dyktando bogatych deweloperów, projekt: Michał Szymankiewicz
Żeglarstwo na pierwszym miejscu, bo Gdynia i żeglarstwo to jedno. To prawidłowe podejście, bowiem to jest unikatowa cecha tego terenu okalającego Basen Żeglarski im. gen Mariusza Zaruskiego. Basen, którego rozmiar warto docelowo powiększyć aż do końca Mola Południowego. Nazwa nabrzeża od strony zachodniej, Młodych Żeglarzy, także zobowiązuje.
Obiekt, który ma spełniać wymogi Olimpijskiego Centrum Żeglarskiego, musi uwzględniać szybki dostęp zawodników do hangarów w parterze oraz szatni i przebieralni. I tutaj kłania się np. Aarhus International Sailing Center czy Olympic Centre Kiel-Schilksee. Część administracyjna, sale wykładowe, siłownia itp. powinny znajdować się nad hangarem lub z boku budynku. One stanowią drugorzędny element takich obiektów.
Zawodnicy wystarczająco daleko mają do ciągnięcia łodzi do samego budynku, a w obecnym projekcie muszą ciągnąć jeszcze dalej na tyły. Jest to po prostu niepraktyczne i męczące dla zawodników, szczególnie po ciężkim treningu (chyba, że założenie było, aby zawodnicy nabrali mięśni
).
Dodatkowo wszelkie manewry samochodów z przyczepami i łodziami są utrudnione. Plac przed budynkiem daje możliwość dowolnego manewrowania, a wjazdy z boku utrudniają te manewry. W szczególności, jeżeli jeszcze dodatkowo zostaną zablokowane, przez zawodników, którzy w tym momencie będą chcieli się dostać do hangaru lub z niego wyjechać. Oczywiście dodatkowe wejścia z boku powinny być również, ale nie powinny one stanowić głównej części wjazdów.
Kolejna sprawa, budynek powinien być na froncie szerszy. Dzięki czemu można dodać kolejne bramy.
Obecnie poszerzenie budynku, może być utrudnione, ze względu na niewłaściwie opracowanie MPZP, który wymagałoby korekty. Szczególnie w części frontowej. Umożliwiając wykonanie budynku w kształcie litery „L”.
Obecna przestrzeń zielona obok budynku jest zbyt duża. Marina to nie park, tylko przestrzeń żeglarska. Z naciskiem na słowo„żeglarska”. W szczególności ta przestrzeń, która historycznie nie zakładała żadnych parków (tylko plac – który w alternatywnym podejściu powstaje). Oczywiście place trawiaste powinny być zaprojektowane, aby móc rozłożyć ożaglowanie do ewentualnego wysuszenia, drobnej naprawy lub zwinięcia. A w przypadku regat klasy IQ Foil, do ustawienia desek. To również powinno być na froncie, a nie jak najdalej od wody. To najmniejszy problem tego projektu.
Oczywiście wrota do hangarów, powinny umożliwiać wjechanie klas typu 470, 49er i podobnych z pełnym ożaglowaniem. Tak jak to jest w Aarhus.
Kolejna sprawa, to wykonanie szerokiego slipu na wprost budynku, ale to już są elementy dodatkowe, nie związane z samym projektem budynku.
Wielu powie, że nie ma czasu na zmiany, bo za dwa lata puchar świata itp. Lepiej jeżeli ustawią dobrze kontenery (tymczasowo), niż byle jaki obiekt dla żeglarzy na lata – za publiczne pieniądze.















Pomysł na ożywienie Molo Południowego
Pomysł na Gdyńskie Oko – rozwiązanie wzorowane na London Eye – stały, solidny punkt widokowy i atrakcja turystyczna, ogrzewana. dostępna przez cały rok.


