2025.07.25: Gdynia i deweloperzy. Przyszłość pod znakiem zapytania (trojmiasto.pl)

0 Comments
Zburzone budynki klubów żeglarskich, na pierwszym planie pomnik Generała Mariusza Zaruskiego. fot. Michał Dworakowski/czytelnik Trojmiasto.pl

Autor: Michał Dworakowski, źródło: https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Gdynia-i-deweloperzy-Przyszlosc-pod-znakiem-zapytania-n205844.html


Gdynia stoi przed wyborem, który może zadecydować o przyszłości jej morskiej tożsamości. Tradycja żeglarstwa w Basenie Jachtowym (zwanym Mariną Gdynia) ściera się dziś z interesami deweloperów. Konieczne jest natychmiastowe działanie: przegląd planów zagospodarowania przestrzennego, wypracowanie nowego porozumienia z klubami, renegocjacja warunków z inwestorem Ghelamco i Polskim Związkiem Żeglarskim, rozmowy z Marynarką Wojenną, a także większe zaangażowanie urzędników w kontrolę nad wszystkimi działkami, które wciąż należą do miasta. Bez tego Gdynia może utracić jeden ze swoich najważniejszych wyróżników, swoje DNA – a w efekcie za kilka lat możemy ocknąć się w rzeczywistości bez prestiżowych imprez typu Gdynia Sailing Days – pisze Michał Dworakowski, czytelnik Trojmiasto.pl. Oto jego list.

Mapa sytuacyjna terenów wokół Basenu Jachtowego.

To tu powstały żeglarskie tradycje

Basen Jachtowy im. Gen. Mariusza Zaruskiego w Gdyni to kolebka polskiego żeglarstwa. Działające tam kluby Yacht Klub Polski Gdynia (powstały ponad 100 lat temu), JKM Gryf (założony w 1928 roku) i YK Stal, a także sąsiadujące MKŻ Arka Gdynia oraz Opti Gdynia, przedszkole żeglarskie GAŻ, szkoły żeglarstwa: Junga, Akademia Żeglowania i wiele innych podmiotów – szkoliły pokolenia żeglarzy i budowały nadmorską tożsamość miasta.

Dziś stoją przed bezprecedensowym wyzwaniem.

Zmiana sposobu zagospodarowania terenów nadbrzeżnych, kontrowersyjne decyzje Polskiego Związku Żeglarskiego (PZŻ), jego wejście w spółkę z deweloperem Ghelamco i ich inwestycja na terenie należącym do miasta stawiają ich przyszłość pod znakiem zapytania.

Kluby tu inwestowały, a dostały… zesłanie

Mapa własności terenu, kolor zielony tereny Gminy Gdynia.

W latach 70. poprzedniego wieku miasto Gdynia, z uwagi na ówczesny brak osobowości prawnej klubów żeglarskich, będących pod opieką socjalistycznych zakładów pracy, przekazało tereny nad Basenem Zaruskiego dla PZŻ w użytkowanie wieczyste, by te służyły rozwojowi żeglarstwa. Była to kompensata, bowiem w latach 20. poprzedniego wieku YKP funkcjonował na terenie obecnego Ośrodka Szkolenia Żeglarskiego Marynarki Wojennej, a później miał funkcjonować, wraz JKM Gryf, w Domu Żeglarza, który dzisiaj jest Wydziałem Nawigacyjnym Uniwersytetu Morskiego.

Przez dekady kluby i ich członkowie, rodzice żeglarzy inwestowali w infrastrukturę, organizowane były regaty, prowadzone szkolenie dzieci i młodzieży. Dowodem (niestety księgi wieczyste tego nie odnotowały) na fakt, że to YKP, Gryf, Stal i ZHP (których w basenie jachtowym już nie ma) miały wejść we władanie terenami czasowo przypisanymi do PZŻ, jest podzielona na 4 działka – trawnik (nr 5 na mapce) na Nabrzeżu Młodych Żeglarzy.

Każdy z klubów, oprócz budynku, miał mieć kawałek swojej przestrzeni tuż nad brzegiem. PZŻ niestety kierował się nie duchem, lecz wykorzystał swój prawny przywilej i całkowicie zignorował intencje władz Gdyni z lat 70., a rządzące, do ubiegłego roku władze Gdyni wolały słuchać warszawskiego PZŻ niż lokalnego środowiska żeglarzy.

Sprzedali działkę, pieniądze szybko się rozeszły

W latach 2000. PZŻ zdecydował się na sprzedaż jednej z nieruchomości (tam, gdzie działał klub m.in. Pokład, Zielona Tawerna, Cricoland – nr 1 na mapce) pierwotnie przeznaczonych na działalność żeglarską i siedzibę PZŻ. Pieniądze pozyskane ze sprzedaży miały posłużyć inwestycji w nowe siedziby klubów oraz wzmocnić, ich oraz PZŻ, sytuację finansową.

Kilka lat później, ponieważ pieniądze ze sprzedaży szybko się rozeszły, Związek postanowił zdyskontować swoje udziały w kolejnej miejskiej działce (numer 2 na mapce, również wieczyste użytkowanie) i wszedł w spółkę z komercyjną zagraniczną korporacją deweloperską Ghelamco, do której nie zaprosił (mimo że takie było pierwotne założenia) klubów żeglarskich.

Spółka powołana w tym celu – „Nowa Marina Gdynia” (Ghelamco ma w niej aż 80 proc. udziałów, PZŻ tylko 20 proc., bowiem częściowo postanowił zasilić swój budżet gotówką) otrzymała od PZŻ teren, na którym funkcjonowały kluby. Tym samym z dwóch pięknych działek, przeznaczonych na cele żeglarstwa (1 i 2 na mapce), zostało PZŻ 20 proc. udziałów w jednej działce przeznaczonej, według zmienionego w 2016 r. planu zagospodarowania, tylko w 50 proc. na cele żeglarskie.

Zmiany dobijają finanse klubów żeglarskich

Spółka Nowa Marina Gdynia powstała za zgodą klubów, jednak były one w praktyce przyparte do muru i stopniowo gotowane jak przysłowiowa żaba. Kluby pierwotnie miały być udziałowcami tej spółki, jednak ostatecznie będą tylko najemcami, otrzymując możliwość zakupu na kredyt komercyjnego metrażu i spłacania go przez 30 lat.

Utrata wpływów z najmu lokali i brak gwarancji dalszego funkcjonowania na dotychczasowych zasadach, od wiosny tego roku, znacząco pogorszyły ich sytuację bytową i finansową. Inwestycja „Nowa Marina Gdynia” przewiduje co prawda powrót klubów do nowoczesnych przestrzeni w nowym budynku, ale oferowana powierzchnia jest mniejsza (na zewnątrz 10-krotnie), warunki komercyjne, a inwestycja zakłada ograniczenie ich działalności gospodarczej, co w efekcie może przełożyć się na znaczny wzrost kosztów działalności statutowej – szkolenia żeglarskiego dzieci i młodzieży.

Na czas budowy kluby zostały przeniesione na teren miejski (za bosmanatem – nr 3 na mapce), gdzie funkcjonują w prowizorycznych kontenerach i namiotach. Istnieje obawa, że zostaną zmuszone do zasiedzenia się tam na dłużej, bowiem deweloper Ghelamco (jak wynika z doniesień medialnych) obecnie boryka się z poważnymi problemami finansowymi, nadmiernym zadłużeniem i utratą wiarygodności. Mimo iż umowy z klubami przewidują odszkodowania za zbyt długi pobyt w tymczasowych warunkach, to ryzyko spełnienia się czarnego scenariusza niestety jest bardzo realne.

Bosmanat, park, bosmanat z parkiem – ciągłe zmiany planów

Nieaktualny już plan budynków na terenie PZŻ. Z prawej strony wyraźnie wskazana obecność MKŻ Arka Gdynia i bosmanatu Mariny Gdynia.
mat. prasowe

Co więcej, z niewyjaśnionych przyczyn doszło do kolizji w planach przeznaczenia ostatniego, dotychczas niezagospodarowanego terenu miejskiego (gdzie aktualnie znajdują się baraki bosmanatu, MKŻ Arka i „tymczasowe” miasteczko kontenerowe klubów żeglarskich – nr 3 na mapce). Najnowsza propozycja planu zagospodarowania, przedstawiona niedawno przez urząd miasta, przewiduje, że część infrastruktury żeglarskiej (bosmanat, MKŻ Arka, kilka nowych hangarów), przewidzianej do tej pory (według planu zagospodarowania z 2016 r.) na terenie inwestycji Ghelamco/PZŻ (nr 2 na mapce), ma jednak powstać na tej działce (nr 3 na mapce) – obiecały to jeszcze poprzednie władze miasta (pod wodzą byłego prezydenta Wojciecha Szczurka), nagle na tydzień przed niedawnymi wyborami.

Jak się niedawno okazało, te same władze miasta równolegle, mniej więcej w tym samym czasie, obiecały inwestorowi sąsiedniej działki, obecnie znanej jako „Waterhall” (tej, którą wcześniej w 2000 sprzedał PZŻ – nr 1 na mapce) w tym samym miejscu (nr 3 na mapce) utworzenie parku z drzewami, alejkami i fontanną.

Najnowszy plan miasta dla tego terenu (nr 3 na mapce) zakłada budowę nowego bosmanatu i hangarów dla szkółek żeglarskich, w połączeniu z parkiem. A to powoduje ryzyko wieloletniego sporu sądowego z inwestorem „Waterhall”. Świadczy to również o tym, że komercyjna inwestycja Ghelamco/PZŻ (nr 2 na mapce), mimo że również na terenie miejskim, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, jednak nie będzie wystarczająco przystosowana do funkcji żeglarskich. Prawdopodobnie PZŻ i miasto dopiero niedawno zdali sobie sprawę, że muszą znaleźć miejsce dla żeglarzy gdzie indziej, na ostatnim dostępnym publicznym skrawku terenu. To tłumaczy powód konsultacji społecznych dotyczących tego terenu, ogłoszonych niedawno, ale nie promowanych nigdzie w przestrzeni publicznej, przeprowadzonych w taki sposób, aby jak najmniej osób wzięło w nich udział.

Poprzednie władze miasta, jak wiemy, nie kontrolowały polityki przestrzennej ani planów zagospodarowania. Czy obecne władze miasta poradzą sobie z tym tematem bardziej skutecznie – tego jeszcze nie wiemy. Obecnie funkcjonowanie klubów żeglarskich zostało znacznie ograniczone, wręcz zepchnięte na margines, a ich przyszłość jest uzależniona od komercyjnego interesu i poziomu samorządowej determinacji. Zachodzi też poważna obawa, czy PZŻ w tej sytuacji, w obliczu oczywistego konfliktu interesów, jest faktycznie reprezentantem żeglarzy czy prywatnego dewelopera.

A przecież mogłoby być inaczej.

Weźmy przykład z sąsiadów. Najbliższych

Żeglarstwo jest motorem promocji i inspiracji dla wartościowych inicjatyw na całym świecie. Wszystkie sąsiednie gminy nadmorskie bardzo inwestują w rozwój i utrzymanie infrastruktury żeglarskiej, bo zdają sobie sprawę z jej ogromnej wartości.

Przykład sąsiedniego Sopotu pokazuje, że można kluby żeglarskie traktować inaczej, zapewnić im pewność funkcjonowania, teren, budynki, sponsorów oraz możliwość zarobkowania komercyjnego tak, aby szkolenie żeglarskie mogło być oferowane w dostępnej dla rodzin cenie. Nowe mariny w Gdańsku, Pucku, nawet na Żuławach, kolejne plany w kilku miejscowościach w gminie Kosakowo…

Młodzi sportowcy uciekną z Gdyni

To moment kluczowy. Potrzebny jest czytelny plan wspólnego działania miasta, wszystkich klubów żeglarskich, inwestorów i PZŻ oraz wojska – Marynarki Wojennej, bo w przeciwnym razie za kilka lat obudzimy się w rzeczywistości bez żeglarstwa w Gdyni. W efekcie dzieci i młodzież zaczną uprawiać inne dyscypliny sportu, przeniosą się do innych klubów w gminach sąsiednich, prestiżowe międzynarodowe imprezy typu Gdynia Sailing Days pozostaną jedynie wspomnieniem, a historyczna więź naszego miasta z morzem zostanie bezpowrotnie zerwana.

Co dalej?

Plan działania dla Gdyni

  1. Pilna analiza i rewizja planów zagospodarowania przestrzennego – należy upewnić się, że plany miasta sprzyjają działalności żeglarskiej, a nie tylko komercyjnej zabudowie, i zadbać o precyzję zapisów, uniemożliwiając ich dowolną interpretację.
  2. Zawarcie wielostronnego porozumienia (miasto, Yacht Klub Polski Gdynia, JKM Gryf, YK Stal, MKŻ Arka Gdynia, Opti Gdynia, Ghelamco/PZŻ, Inwestor „Waterhall”, Marynarka Wojenna, Uniwersytet Morski) gwarantującego długofalowe zabezpieczenie potrzeb szkoleniowych i operacyjnych klubów, w tym wreszcie umocowanie klubów w taki sposób, aby skończyło się ich przestawianie „jak meble” – to dla klubów żeglarskich powstał przecież Basen Jachtowy!
  3. Zobowiązanie Ghelamco/PZŻ do dotrzymania harmonogramu budowy i zapewnienia godnych warunków tymczasowych – z egzekwowaniem zapisów o odszkodowaniach – wszak inwestują na terenie, który formalnie należy do miasta.
  4. Ochrona interesu publicznego na ostatnim miejskim skrawku (między aleją lipową a basenem jachtowym) – należy uniknąć sporów z inwestorem „Waterhall” i jasno zdefiniować, jakie funkcje żeglarskie mogą się tam znaleźć (szkolenie sportowe dzieci i młodzieży) oraz wyraźnie zapisać, że działać tam będą najlepsze sportowe kluby: Yacht Klub Polski Gdynia, MKŻ Arka Gdynia i Opti Gdynia.
  5. Wzmacnianie lokalnych klubów przez wsparcie miejskie i sponsorów – wzorem Sopotu, który zapewnił klubom infrastrukturę i finansową niezależność, a nie tylko uzależnienie od dotacji.
  6. Dialog z Marynarką Wojenną/Wojskiem Polskim o funkcjonalnym połączeniu terenu wojskowego (teren Ośrodka Szkolenia Żeglarskiego Marynarki Wojennej i Jacht Klubu Marynarki Wojennej Kotwica to historyczne miejsce powstania Yacht Klub Polski Gdynia) z terenem miejskim, bez płotu i bez zamykania całego terenu dla mieszkańców w zamian, na przykład, za remont fragmentu nabrzeża należącego do wojska.

Żeglarstwo może być przyszłością, a nie przeszłością

Podejmowane działania powinny być rozważne i nie pod presją czasu (a taki argument pada, bo w 2027 r. Gdynia zorganizuje Mistrzostwa Świata w Żeglarstwie). Tutaj już nie ma miejsca na kolejne błędy. Tylko wspólna strategia wszystkich zaangażowanych stron może zagwarantować, że Gdynia nie utraci swojego morskiego serca.

Żeglarstwo to nie przeszłość – to przyszłość miasta zbudowanego z marzeń o morzu. To DNA Gdyni, musimy zachować żeglarski charakter Basenu Jachtowego im. Gen. Mariusza Zaruskiego, zapewnić klubom, zwłaszcza tym najbardziej zasłużonym, stabilne warunki działania, twarde zapisy gwarantujące istnienie i nie zatracić, a wręcz rozwinąć unikatowe, związane z morzem i żeglarstwem przewagi Gdyni. Gdynia i żeglarstwo to jedno.