2009.03.31: Przebudzenie PZŻ (sails.pl)

0 Comments

Tekst pierwotnie opublikowany 31 marca 2009 roku, na portalu sails.pl, którego archiwalna wersja nie jest obecnie dostępna w sieci. Autor: Michał Dworakowski


Przebudzenie PZŻ. Przyszłość może być świetlana.

Od trzech lat, mniej więcej co roku przekazuję Wam raport z inwestycji, jakie są lub mają szansę być realizowane w Gdyni, a które nie pozostaną bez wpływu na los żeglarzy. Dzisiaj napiszę odrębną historię, o której wspomniałem w PS ubiegłorocznego, styczniowego artykułu ».

Ostatni Sejmik PZŻ (28/29 marca 2009) podjął ważną uchwałę dla wszystkich żeglarzy, a zwłaszcza tych w Gdyni, Trzebieży i Mikołajkach. Jest szansa, że w najbliższych latach, obiekty żeglarskie w tych miastach zmienią diametralnie swoje oblicze. A wszystko za sprawą m.in. środków uzyskanych ze sprzedaży praw do użytkowania wieczystego działek w Gdyni i Giżycku oraz działki będącej własnością PZŻ w Węgorzewie. Preambuła do uchwały mówi o zadbaniu przez PZŻ o interes:

  • „środowiska żeglarskiego, a w szczególności dorobek, efekty i warunki działalności gdyńskich klubów żeglarskich działających na terenie zlokalizowanym przy Basenie Żeglarskiego im. M. Zaruskiego w Gdyni”.
    wspomina także o innych potrzebach:
  • złym stanie technicznym COŻ PZŻ w Trzebieży,
  • potrzebie rozwoju infrastruktury dla uprawiania żeglarstwa.

Najbardziej wartościowe grunty PZŻ użytkuje wieczyście w Gdyni. Na załączonej mapce oraz zdjęciu tytułowym (kolor granatowy) widać, jaka część terenu okalającego Basen Żeglarski im. Gen. M. Zaruskiego w Gdyni, użytkowana jest przez PZŻ. Jak przypomina wiceprezes PZŻ, Maciej Leśny: „tereny te PZŻ przejął w użytkowanie wieczyste jeszcze przed II Wojną Światową. Prawo użytkowania wieczystego opłacone zostało ze składek członków PZŻ”.

Obrazek posiada pusty atrybut alt - plik: image-76.png

Część działek w Gdyni, zwłaszcza ta oznaczona na powyższej mapie numerem 134.30/1, nie jest aktualnie wykorzystywana na potrzeby żeglarzy. Jej rynkowa wartość, jeszcze rok temu szacowana była na 50 mln złotych! Pomysł polega na tym, aby właśnie tą działkę sprzedać (pytanie, czy teraz jest na to dobry czas), a środki uzyskane z jej sprzedaży (oraz sprzedaży działek w Giżycku i Węgorzewie) przeznaczyć, jak mówi uchwała na:

  • „cele inwestycyjne Polskiego Związku Żeglarskiego, między innymi na: sfinansowanie niektórych inwestycji w infrastrukturę żeglarską o ogólnopolskim charakterze, w szczególności:udział Związku w przebudowie nieruchomości położonych w Gdyni przy al. Jana Pawła II użytkowanych przez gdyńskie kluby żeglarskie (JK Gryf, YKP, YK Stal) i CWM ZHP,
  • rozbudowę i modernizację COŻ PZŻ w Trzebieży,
  • rozbudowę i modernizację Wioski Żeglarskiej w Mikołajkach i Stanicy Żeglarskiej w Starych Sadach”.

Sprzedaż wspomnianych nieruchomości ma się odbyć, zgodnie z uchwałą: „w drodze publicznego przetargu ustnego, prowadzonego w oparciu o zasady określone w Ustawie z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (tj. Dz. U. z 2004 r. nr 261 poz. 2603 z późniejszymi zmianami), dla nieruchomości stanowiących własność skarbu państwa lub gminy.”.

Dla zainteresowanych podaję link do opisu zasad publicznego przetargu ustnego ».

Aktualnie czas na sprzedawanie nienajlepszy (kryzys gospodarczy), za to na budowanie doskonały. Trudno więc powiedzieć, czy Zarząd PZŻ, który został upoważniony przez Sejmik do podjęcia stosownych działań, zdecyduje się na ogłoszenie przetargu właśnie teraz – nie mniej, ma zielone światło.

Uchwała ta posiada także zapis, którym w moim odczuciu może być furtką o inwestowania środków uzyskanych ze sprzedaży nieruchomości w Gdyni, Giżycku i Węgorzewie, w inne inwestycje żeglarskie (nie tylko w Gdyni – skąd pochodzić będzie lwia część środków, Mikołajkach czy Trzebieży). Warunkiem dofinansowania przez PZŻ wkładów własnych inwestycji prowadzonych przez okręgowe związki żeglarskie w lokalną infrastrukturę żeglarską, a w szczególności „w ośrodki szkoleniowe, szlaki wodne, przystanie jachtowe”, jest udział w tych inwestycjach innych środków, pochodzących „z dotacji zewnętrznych (środki Unii Europejskiej, inwestycje komunalne, dotacje celowe). Czyli krótko mówiąc, lokalne OZŻ, muszą zapewnić inne środki, jako udział w planowanych inwestycjach. Nie mogą takowe być realizowane li tylko ze środków PZŻ. Słusznie – teraz czas na pisanie wniosków do UE najlepszy, co pokazał Pan Krzysztof Zawalski doprowadzając do budowy Narodowego Centrum Żeglarstwa w Gdańsku. Co ważne, i o tym też mówi uchwała, środki pozyskane ze sprzedaży nieruchomości, nie mogą być przeznaczone na bieżącą działalność PZŻ (uff).

Taki model pracy, przy ambicjach wszystkich stron wymaga nie lada wysiłku. Trzeba schować do kieszeni patrzenie tylko na koniec swojego nosa i pomyśleć całościowo. Na przykładzie Gdyni, aby inwestycja miała największy sens, dogadać się muszą:

  • PZŻ
  • POZŻ
  • Miasto Gdynia
  • Gdyńskie kluby (Gryf, YKP, Stal, CWM) – pytanie co z Arką, która dzisiaj znajduje się na terenie Gminy Gdynia?
  • być może także prywatni inwestorzy, którzy chcieliby wnieść wkład do inwestycji, w zamian za udziały.

Ponieważ w temacie tym, w środowisku gdyńskich żeglarzy od pewnego czasu jest wiele niedomówień, uchwała wprowadza bardzo istotny zapis: „Sejmik podkreśla, że wdrażana koncepcja powinna zapewnić warunki do prowadzenia działalności statutowej klubów żeglarskich: Jacht Klub „Stal” Gdynia, Yacht Klub Polski Gdynia, Jacht Klub Morski „Gryf” Gdynia, Centrum Wychowania Morskiego ZHP Gdynia, na poziomie niegorszym niż dotychczasowe warunki ich działalności.”

Przed gdyńskimi klubami wielka szansa. Mogą poprawić i uporządkować swoje zaplecze, podnieść prestiż miejsca i swój własny, a także uregulować stan prawny do posiadanego mienia.

Oczywiście – po takiej inwestycji, nic już nie będzie takie jak kiedyś – wszystko, to co było budowane od Operacji Żagiel w 1974 roku, kiedy to powstały obecne zabudowania, odejdzie w niebyt. Natomiast jeśli ktoś ze starszych przypomni sobie, jakie były warunki lokalowe klubów przed tym okresem – polecam galerię na stronie YKP GDYNIA ».

I przykładowe zdjęcie YKP Gdynia – po wojnie (YKP Gdynia był w miejscu obecnej Kotwicy – mienie to zostało przekazane Wojsku po II Wojnie Światowej):

Obrazek posiada pusty atrybut alt - plik: image-10.jpeg

Początek lat 70-tych (na wprost Gryf na prawo, w tle, barak YKP):

Obrazek posiada pusty atrybut alt - plik: image-12.jpeg

Przypomnijmy, że przed II Wojną Światową, wszystkie tereny okalające Basen Jachtowy (w tym także obecna Akademia Morska, która budowana była przez ówczesny PZŻ, jako Dom Żeglarza, w którym swoje siedziby miały znaleźć Gryf i YKP) były w posiadaniu żeglarzy skupionych wokół PZŻ. Czasy komunizmu niestety uszczupliły „nasz” stan posiadania, ale to co „mamy” na dzisiaj, daje i tak wiele możliwości. Z powyższych zdjęć widać, że przyszłość nie zawsze jest groźna. Warto się porozumieć.

Wspomniana uchwała mówi, że „Sejmik upoważnia Prezesa Związku do prowadzenia rozmów z klubami żeglarskimi, o których mowa wyżej oraz z Prezydentem Miasta Gdyni o zasadach uczestnictwa stron w realizacji projektu, użytkowania i zarządzania Basenem Żeglarskim im. M. Zaruskiego w Gdyni”.

Sejmik PZŻ zaakceptował wkład niepieniężny Związku w postaci prawa do użytkowania wieczystego do działek, na których aktualnie stoją kluby. Tak więc, PZŻ może stanąć na stanowisku, że wnosi grunty oraz być może jakiś wkład pieniężny (uzyskany ze sprzedaży wspomnianych nieruchomości), a od pozostałych uczestników oczekuje wniesienia innych kapitałów, np. w postaci środków z UE. Kluby musiałyby działać ramię w ramię (z pomocą Miasta?) w pozyskaniu środków UE i/lub środków prywatnych inwestorów. Całość ma przyjąć formę spółki, której Prezesa powoła PZŻ (mówi o tym uchwała Zarządu PZŻ z 7 kwietnia 2008 roku). Ten element wydaje się dyskusyjny, bowiem skoro w spółce udziały mają mieć różne podmioty, to powinny one wybierać Zarząd spółki proporcjonalnie do swoich udziałów. Jeśli jednak na samym początku właścicielem spółki będzie PZŻ, to naturalnym jest, że to on wybierze Prezesa – po czym kolejni udziałowcy, w kolejnych wyborach powinni mieć wpływ na jego zmianę.

Wizja.

Skoro w Gdańsku mamy Narodowe Centrum Żeglarstwa, aż się prosi, aby w wyniku tej inwestycji, współfinansowanej z UE (można pomyśleć o partnerstwie w projekcie klubów z Danii, Szwecji), powstało Bałtyckie Centrum Żeglarstwa (w dalszej części artykułu używać będę tej autorskiej nazwy), w którym swoje prestiżowe, letnie biura znajdą docelowo i Prezes PZŻ i Prezydent Miasta Gdyni (niewiele osób wie, że na działce „byłego Cricolandu”, którą obecnie PZŻ chce sprzedać, w momencie projektowania i budowy Gdyni w latach 20-stych, planowano wybudowanie Magistratu! W sumie, kto powiedział, że Prezydent morskiego miasta ma rezydować przy zatłoczonej Świętojańskiej?). Ponadto, co naturalne, siedzibę nadal będą tu miały POZŻ oraz gdyńskie kluby. Część powierzchni może być współdzielona (np. jeden hangar zarządzany przez wyspecjalizowaną spółkę, która woduje jachty, przechowuje, remontuje – na usługach wszystkich żeglarzy, z preferencjami dla lokalnych). W obiekcie, także, siedzibę może znaleźć bosmanat i zaplecze Mariny Gdynia, obecnie znajdujący się w baraku obok YK Kotwica. Ważne, aby projektując obiekt od początku do końca go zaplanować (architektonicznie i ergonomicznie), otworzyć na miasto, tak, aby idąc popularnym „Skwerem”, czyli Aleją Jana Pawła II, a ściślej Molo Południowym, nie mijać dramatycznych bud, pijalni piwa i straganów z ubraniami, ale widzieć morze, tętniący życiem basen (pierzeje, prześwity, zabudowa ze szkła). Czy ktoś wyobraża sobie zabudowanie widoku na morze na molo w Sopocie? Nie. Tak tez powinno być w Gdyni – w końcu Bałtyckie Centrum Żeglarstwa znajdować się będzie na molo:

Obrazek posiada pusty atrybut alt - plik: image-11.jpeg

Zabudowania BCŻ nie mogą być wysokie. Muszą być lekkie, aluminiowe, przeszklone, z drewnianymi motywami, z odciągami i masztami – prawdziwie modernistyczne, na wskroś nowoczesne.

W BCŻ muszą znaleźć się (np. na dachach) restauracje, kawiarnie i bary. Wszystko w najwyższej jakości. Być może, podobnie jak w SKŻ w Sopocie, znalazłoby się miejsce na mini-hotelik. Każda z części funkcjonalnych (hotel, restauracja, bar itp.) powinna być zarządzana przez wyspecjalizowaną spółkę i wnosić opłaty (chyba, że będzie udziałowcem), za wynajem do spółki BCŻ. Wracając do najważniejszych – klubów. Kluby uzyskają przestronne sale szkoleniowe, biura oraz porządne szatnie. Może powstać jeden wspólny zespół odnowy (sauna, siłownia, fitness), podobnie jak jedno wspólne zaplecze techniczne, obsługiwane także przez wyspecjalizowaną firmę, świadczącą usługi dla wszystkich zainteresowanych.

Samochody, goście, będą mogli parkować pod Parkiem Rady Europy, gdzie zlokalizowany będzie wielki obiekt planowany przez miasto, natomiast na teren Mariny, z wyjątkiem posiadaczy jachtów, dowożących sprzęt oraz osób z zezwoleniami, wstęp samochodami powinien być zabroniony (tym bardziej, że będzie ona przedłużeniem promenady wiodącej od Gdyńskiego Centrum Kultury):

Obrazek posiada pusty atrybut alt - plik: image-13.jpeg

Co ważne – warto przemyśleć zakaz parkowania zimą sprzętu w Marinie, poza nielicznymi wydzielonymi miejscami, na których można parkować reprezentacyjne jednostki „dla klimatu”. Pozostałe jednostki powinny zorganizować sobie przechowanie poza Mariną Gdynia (w mniejszych marinach na uboczu). Marina Gdynia, Basen im. Gen. Mariusza Zaruskiego powinien stać się wizytówką żeglarskiej Polski. Prestiżem w czystej postaci.

Jak widać na powyższym zdjęciu, ostatnim terenem „nie ruszonym” pozostanie tym samym obiekt JK Kotowica. Być może warto byłoby, aby PZŻ, Miasto i Kluby dogadały się także z Wojskiem, tak, żeby także ich obiekt został w podobnym czasie dostosowany do całości obrazu Basenu Jachtowego.

No – trochę się rozpędziłem. Ale powiedzcie sami – nie warto rozpocząć nowego rozdziału? Liczę na to, że PZŻ stanie na wysokości zadania i uczciwie i w duchu partnerstwa [bez „polskiego piekiełka”], nie zawsze 1:1 przeliczając udziały na wkład pieniężny, biorąc pod uwagę tradycje poszczególnych klubów (Gryf i YKP mają ponad 80 lat!!! i były założycielami PZŻ) doprowadzi to mega przedsięwzięcie do szczęśliwego finału. Magiczny rok 2012 jest realny? Jeśli byśmy się spięli… 🙂