Tekst pierwotnie opublikowany 18 stycznia 2008 roku, na portalu sails.pl, którego archiwalna wersja nie jest obecnie dostępna w sieci. Autor: Michał Dworakowski
Po co nam PZŻ? To pytanie zadaje sobie pewnie niejeden żeglarz. W najbliższych latach stanie się ono jeszcze bardziej aktualne. Tym bardziej, że WSZYSCY jesteśmy właścicielami PZŻ!! A odpowiedź na nie może zadecydować w jakim kierunku rozwijać się będzie polskie żeglarstwo.
14 stycznia rozstrzygnięty został międzynarodowy konkurs na budowę Forum Morskiego w Gdyni. Jak podaje strona http://www.gdynia.pl/wydarzenia/70_47343.html: ’Pracownia Fiszer Atelier 41 wygrała konkurs na wybór koncepcji architektoniczno – urbanistycznej Centrum Kultury w Parku Rady Europy w Gdyni, w rejonie Skweru Kościuszki, ulic: Borchardta i Armii Krajowej oraz Nabrzeża Młodych Żeglarzy. W zakres Centrum Kultury wchodzą: Miejska Biblioteka Publiczna, Teatr Miejski, Galeria Sztuki oraz funkcje uzupełniające. Jest to początek realizacji przedwojennej idei tzw. Forum Morskiego.’.
Jest to informacja ważna dla Gdyni, ale potencjalnie niezwykle ważna także dla wszystkich polskich żeglarzy. Już wyjaśniam dlaczego.
W ramach konkursu oprócz opracowania planu zagospodarowania dla terenów będących w dyspozycji miasta, przygotowane zostały także wytyczne dotyczące terenów będących własnością lub w użytkowaniu wieczystym PZŻ. Być może nie wszyscy wiedzą, ale tereny po byłym lunaparku, tereny z najobskurniejszymi budami stojące wzdłuż Al. Jana Pawła II, w tym obecne mini miasteczko są w gestii PZŻ.
Do tej pory, nie przedstawiały one konkretnej wartości, bowiem brakowało planów zagospodarowania i nie wiadomo było, czy można coś na nich będzie budować.
14 stycznia to się zmieniło. Wszystko wskazuje, że na terenie PZŻ będą mogły powstać nowe budynki. Zapraszam do wysłuchania wywiadu z Panem Wiceprezydentem Gdyni Markiem Stępą (źródło: Gazeta Świętojańska) – zwłaszcza od minuty 07:15:
Jak możemy usłyszeć, PZŻ poszukuje inwestora dla tych terenów. Można tylko domyślać się ile będą one warte: centrum miasta, nad samym morzem. Co ważne PZŻ terenów tych nigdy nie kupił, tylko otrzymał je za darmo, jako dobro społeczne. Sądzę, że w związku z tym mamy wszyscy prawo do wypowiedzenia się, co ma się stać z tym terenem, a jeśli zostanie sprzedany, na co PZŻ powinien przeznaczyć grube miliony złotych, które za teren ten otrzyma.
I tutaj dochodzimy do sedna. Gdy zastanowimy się głębiej jak działa PZŻ, niestety nie można dopatrzyć się w działaniu tym jakiejś wizji, strategii… 'Ot, sprzedamy i pewnie coś w Warszawie wybudujemy…’ W PZŻ, także we władzach oraz wśród pracowników jest wiele młodych, aktywnych znanych nam osób, jednak dowodzi nadal 'stara gwardia’… która, potrafi jedynie dzielić państwowe pieniądze, względnie sprzedaje takie perełki jak ta w Gdyni i znowu ma władzę, bowiem może znowu dzielić! Albo stawiać 'żeglarskie’ inwestycje w Warszawie…
A nie można byłoby inaczej? Skoro PZŻ posiada takich gruntów w Polsce wiele, Zarząd PZŻ winien usiąść, wydyskutować strategię, zapisać ją i uchwalić. Przykładowo postawić sobie za cel stworzenie w Polsce sieci ośrodków szkolenia żeglarskiego z prawdziwego zdarzenia. Są grunty, nie ma kapitału na budowę. Być może mniej atrakcyjne grunty należy sprzedać, zebrać trochę kapitału, poszukać partnera do każdej z tych inwestycji (z kapitałem), gdzieniegdzie napisać wniosek do UE o wsparcie finansowe projektu. Czas na takie działania jest właśnie teraz, bowiem nigdy nie powtórzy się taki zastrzyk finansowy. A PZŻ śpi. Czeka ewentualnie na okazję jaka nadarza się teraz w Gdyni: sprzedać. Poza tym skupia się na bieżącym działaniu, wyniku sportowym… ale nie buduje bazy dla przyszłych pokoleń.
Być może należy zmienić formułę PZŻ? Może tam nie ma motywacji… po co im kasa, skoro nie wiedzą co z nią robić? Nie działają dla zysku, nie mają pomysłu na przyszłość… kasa jest więc zbędna. Byle starczyło na utrzymanie biura, druk patentów i można dzielić państwową kasę do końca życia…
Po co nam więc ten PZŻ? Oby PZŻ wbrew temu co napisałem, znalazł sensowne uzasadnienie dla swego istnienia. Bez odważnych decyzji i obalenia status quo się jednak nie obędzie.
Panowie z PZŻ! Co po Was zostanie??
PS. A Gdyni życzę jak najlepiej. Dla mnie jako Gdynianina to nawet lepiej, jak PZŻ sprzeda te tereny, przynajmniej nie wybudują tam nic dziadowskiego. Zresztą, następne w kolejce do zmian czekają już 4 'klocki’ klubów gdyńskich… ale to już odrębna historia.
